Wilno w 2 dni.

Nie było łatwo, nie od razu się udało – ale pojechaliśmy! O naszej poprzedniej nieudanej wyprawie do Wilna przeczytasz TUTAJ. Ale o tym już nie pamiętamy, tym razem się udało! I jesteśmy bardzo zadowoleni, szczerze zachęcamy do odwiedzenia Wilna, nawet tylko na weekend. Początkowo miał to być wyjazd typu „tanie podróżowanie„, ale ostatecznie aż tak tanio nie wyszło. Wpływ na to też miało odbywające się w tamten weekend święto Kaziuki – ceny za nocleg poszybowały w górę…

Przygotowania

Nauczeni poprzednimi doświadczeniami tym razem zdecydowaliśmy się na bezpośrednie połączenie z Poznania. Wybraliśmy linie Lux Express z Poznania przez Warszawę, Suwałki, Kowno do Wilna. Bilet kosztował 69zł w jedną stronę. Zrobiłam research w internecie (za wiele nie znalazłam…), na szczęście trafiłam na blog króliczekdoświadczalny.pl oraz potuptani.blogspot.com. Udało nam się pożyczyć też mapkę starego miasta. Ja byłam w Wilnie kilkanaście lat temu i miałam robić za przewodnika, więc potrzebowałam merytorycznego wsparcia ;)
Na booking.com zarezerwowaliśmy pokój, okazało się, że w ostatniej chwili. Z okazji Kaziuków wszystko było obłożone. Za apartament na jedną noc zapłaciliśmy 42€.

W drogę!

Dawno nie jechaliśmy nigdzie autokarem, ale jesteśmy pozytywnie zaskoczeni. M. pomimo swoich 190cm wzrostu miał jeszcze wolne miejsce w nogach – w tanich liniach lotniczych musi męczyć się z kolanami wbitymi w fotel przed nim. W dodatku każdy ma przed sobą swój ekran do oglądania filmów/słuchania muzyki/grania w gry. Słuchawki mieliśmy swoje, a na wejściu dostaliśmy po butelce wody. Z Poznania wyjechaliśmy o 18:45 a do Wilna wjechaliśmy ok. 7:30 (na Litwie jest czas przesunięty o 1h do przodu, więc przyjechaliśmy o 6:30 czasu polskiego). Trasa nocna nie jest zła, jeśli nie ma się chrapiących przeraźliwie sąsiadów ;) Gdyby nie to pewnie nawet byśmy się wyspali.

Wilno dzień 1

Postawiliśmy na komunikację miejską mimo, że z dworca autobusowego jest dość blisko do starówki. Przed dworcem autobusowym jest pętla autobusowa i trolejbusowa, skąd można dojechać w dowolne miejsce Wilna. Pojedynczy przejazd kosztuje 1€, a bilety kupuje się u kierowcy. Pierwszym punktem na naszej liście był:

  • Cmentarz na Rossie
Wilno w 2 dni - co zobaczyć, gdzie iść, co zjeść
Cmentarz na Rossie

To pozycja obowiązkowa – ewidentnie. Pod cmentarz co kilkanaście minut podjeżdżały busy głównie z polskimi wycieczkami. Poza patriotycznymi pobudkami (jest tu grób z sercem Piłsudskiego i groby polskich żołnierzy) dla mnie przede wszystkim przyciągająca jest magia tego miejsca. Cmentarz jest na wzgórzu a groby porozrzucane bez ładu i składu. Pomiędzy nimi wiją się wąskie ścieżki i strome schodki. Miejsce niszczeje, ale to właśnie dodaje mu ogromnego uroku. Cmentarz powstał w 1801r. – warto pokręcić się po nim trochę i poczytać napisy na nagrobkach.

Wilno w 2 dni cmentarz na Rossie
Cmentarz na Rossie

Po cmentarzu czas na starówkę. Jest ona raczej zupełnie inna od tych, które mamy w Polsce. Nie jest to rynek w centralnej części i uliczki wokoło, to plątanina uliczek i świątyń, a do tego spory kompleks uniwersytecki. Podjechaliśmy autobusem pod:

  • Ostra Brama

Wilno w 2 dni Ostra Brama

Piękna prawda? ;) ;) To oczywiście tył bramy. Ostra Brama to symbol Wilna, ale przede wszystkim religijne miejsce kultu, do którego przyjeżdżają ludzie z całego świata. Prawdę mówiąc – nie powala klimatem, szczególnym pięknem ani urokiem – ale nie o to w niej chodzi. Wiem, że jak jest ciepło okna są otwarte i można z zewnątrz zobaczyć obraz, ale teraz tak nie było. Można za to zawsze wejść na górę i zobaczyć obraz z bliska. Oczywiście zdjęć nie mamy, bo nie wolno ich robić.
Poniżej zdjęcie Ostrej Bramy.

Wilno w 2 dni Ostra Brama
Ostra Brama

Co tu dużo mówić, Wilno – a przynajmniej jego stara część – to miasto świątyń. Co krok jest albo kościół, albo cerkiew albo inne miejsce kultu. Tuż obok Ostrej Bramy jest połączony z nią kościół św. Teresy. Jest ciekawy ze względu na swój barokowy styl. Nie jesteśmy typem „kościelnych zaliczaczy”, więc rzadko do nich wchodzimy, ale czasem się skusimy ;)

Wilno w 2 dni kościół św Teresy
Barokowy kościół św. Teresy

Warto wejść choćby po to, żeby przyjrzeć się szczegółom barokowych zdobień.

Dosłownie kolejna brama obok to

  • cerkiew św. Ducha

Jeśli masz zobaczyć jedną cerkiew niech to będzie ta. Zdjęć tam nie wolno niestety robić, poza tym trafiliśmy akurat na jakąś ceremonię. Wnętrze robi wrażenie, a dodatkowo w samym środku w przeszklonej gablocie są zachowane ciała 3 męczenników. Żeby znaleźć cerkiew trzeba wejść do bramy po prawej stronie idąc od Ostrej Bramy zaraz za kościołem św. Teresy, i tam w głębi znajdziesz dość niepozornie z zewnątrz wyglądającą cerkiew.

Poszliśmy dalej główną ulicą i zaraz natknęliśmy się na pierwsze stragany i jarmark z okazji Kaziuków. W Poznaniu również obchodzimy Kaziuki Wileńskie, nie wiem jak to wygląda w innych częściach Polski. I cóż, wygląda to w miarę podobnie, tylko w Wilnie to święto ma dużo większy rozmach. Stragany ciągną się całymi ulicami, stoi kilka scen, na których odbywają się konkursy i koncerty. Na straganach trochę jarmarcznego badziewia jak u nas, ale też sporo regionalnych wyrobów, rękodzieła, regionalnego jedzenia itd. Całkiem fajnie.

Wilno w 2 dni Kaziuki
Kaziuki Wileńskie
Wilno w 2 dni Kaziuki
Kaziuki Wileńśkie

Szliśmy i szliśmy wzdłuż tych straganów aż doszliśmy prawie do naszego apartamentu. Sam apartament jak apartament, był spoko. Duży i dość przytulny, z wnęką sypialnianą, mini kuchnią, a w łazience był prysznic z hydromasażem. Warto szukać pokoju/hostelu/hotelu gdzieś na starówce, skąd będzie pieszo wszędzie blisko. Za ok. 30-40€ za noc spokojnie znajdziesz nocleg w samym starym mieście w odległości 700m od największych atrakcji. Przynajmniej w marcu ;) Okazało się, że nieprzespana nocka w autobusie dała nam w kość i na jakieś 2h zalegliśmy na nieplanowaną drzemkę. I dobrze, w końcu nie byliśmy tam za karę ;) Po przebudzeniu poszliśmy na obiadokolację i wieczorny spacer.

  • Forto Dvaras

Żeby nie było tak łatwo i wbrew temu co możnaby zakładać – nie ma na starówce restauracji jednej na drugiej. Jest sporo Coffee Inn, ale restauracji nie tak dużo. W internetach polecali właśnie Forto Dvaras niedaleko katedry na placu Giedymina jako fajne miejsce gdzie można w dobrej cenie zjeść cepeliny (inaczej kołduny?). Oczywiście chcieliśmy je zjeść, bo jak być na Litwie i nie spróbować? W restauracji była kolejka, ale zdecydowaliśmy się poczekać ok 20min. Czy było warto?

Wilno w 2 dni - Litewskie jedzenie
Litewskie jedzenie – oczywiście nie zjedzone jednorazowo ;)

Forto Dvaras specjalizuje się w Cepelinach i daniach ziemniaczanych. Do tego ma bardzo przystępne ceny:

  • Zupa grzybowa w chlebie litewskim
  • Cepeliny z sosem skwarkowym
  • Cepeliny podsmażane ze śmietaną
  • Kisiel żurawinowy do picia
  • Deser Leniuchy

Razem: ok. 15€

  • Cepeliny z sosem śmietanowo skwarkowym
  • Kiszka ziemniaczana z sosem śmietanowo skwarkowym
  • Placki ziemniaczane z boczkiem i sosem skwarkowym
  • Kawa żołędziowa

Razem: ok. 13€

Jak dla mnie to bardzo przyzwoite ceny ;) Samo jedzenie bardzo dobre, ale na szczęście tylko na 2 obiady. Wszystko mączno-ziemniaczane, polewane tłuszczem a do tego sosy skwarkowe i śmietana. Nasze wątroby aż piszczały… Raz nie zawsze, dwa nie wciąż – prawda? Było warto ;)

Najedzeni okrężną drogą wróciliśmy do apartamentu, po drodze zahaczając o:

  • Katedra na placu katedralnym

Plac katedralny uparcie chcę nazywać placem Giedymina, bo stoi na nim jego pomnik, a na plac prowadzi aleja Giedymina ;) Wieczorem wszelkie jarmarczne atrakcje już były zakończone, stragany pozamykane a ludzi mało. Katedra z wolnostojącą dzwonnicą jest pięknie podświetlona. Można zwątpić, czy nie jesteśmy czasem w Rzymie ;)

Wilno w 2 dni Katedra
Wilno – Katedra

Tak samo z resztą można zwątpić słuchając litewskiego języka. Kojarzył mi się bardziej z językami romańskimi niż słowiańskimi. W każdym razie nie ma co liczyć na to, że jest podobny do polskiego na tyle, żeby cokolwiek zrozumieć.

Wilno dzień 2

Drugi dzień zaczęliśmy od tego, na czym skończyliśmy pierwszy – czyli ponownie katedra, tym razem za dnia. To była niedziela, czyli kulminacja Kaziuków. Tłum był niemożliwy, straganów jeszcze więcej niż poprzedniego dnia. Nie było szans na ładne zdjęcie katedry… Za to w oddali zobaczyliśmy to co w ciemnościach wieczoru nam umknęło poprzedniego dnia:

  • Baszta Giedymina
Wilno w 2 dni Baszta Giedymina
Wilno – Baszta Giedymina

Można się na górę wdrapać i na pewno podziwiać piękne widoki. Możesz nazwać nas ignorantami, ale tego dnia było szaro, strasznie zimno i piekielnie wiało – więc postanowiliśmy podziwiać basztę z dołu. W bardziej sprzyjających okolicznościach przyrody pewnie byśmy się drapali na górę. Tak samo z:

  • Wzgórze 3 Krzyży 
Wilno w 2 dni Wzgórze 3 Krzyży
Wilno – Wzgórze 3 Krzyży

Gwoździem programu 2 dnia miała być dzielnica artystów. Klucząc uliczkami w jej kierunku najpierw trafiliśmy na wielki gotycki kościół. I mimo, że mieliśmy już odpuścić kościoły zdecydowaliśmy się do niego wejść. W końcu nie codziennie można wejść do tak dobrze zachowanej gotyckiej budowli.

  • Kościół św. Anny
Wilno w 2 dni kościół św. Anny
Wilno w – kościół św. Anny

Oczywiście widać różnice w stylu później dobudowywanych budynków, ale warto wejść do środka budynku widocznego na zdjęciu po lewej. Tuż obok stoi pomnik Adama Mickiewicza, którego spotykamy w Wilnie co krok: tutaj dom Adama, tam uczelnia, gdzieś indziej biblioteka, w której przesiadywał. Wiem, że można też zwiedzać Wilno jego szlakiem.
Tuż obok jest już most prowadzący do:

  • Zarzecze

Wyczytałam, że nie można tego miejsca ominąć, bo to wileńskie Montmarte.

Wilno w 2 dni dzielnica artystów Zarzecze
Wilno – dzielnica artystów Zarzecze

Hmm. No w Paryżu byłam i Montmarte to to nie jest. Być może trafiliśmy w słaby moment, albo zwyczajnie się nie znamy, ale ta dzielnica nie wywarła na nas wrażenia. Jest tutaj Uniwersytet Artystyczny i kilka jego ładnych budynków. Ale poza tym rudery pobazgrane, śmieci i auta prawie piętrowo poupychane. No nie wiem, być może się nie poznaliśmy. Warto było jednak tam wejść i przekonać się na własnej skórze.

Wilno w 2 dni dzielnica artystów Zarzecze
Wilno – dzielnica artystów Zarzecze

Na koniec pozostało nam powłóczyć się jeszcze trochę uliczkami starego miasta w kierunku Ostrej Bramy, a potem już udać się na dworzec autobusowy.  Na końcu posta jest galeria zdjęć, a w niej trochę więcej kadrów z Wilna. 

Podsumowanie

Wilno w 2 dni – Taki 2 dniowy wypad do Wilna spokojnie pozwoli na zwiedzenie jego starej części i najważniejszych punktów. Ba, można się spiąć i nawet w 1 dzień oblecieć to wszystko… tylko po co? No, ale można. W 2 dni obeszliśmy wszystko spacerowym krokiem nie spiesząc się nigdzie. Taki tryb zwiedzania najbardziej nam odpowiada.

Pogoda – Byliśmy w marcu, na początku marca w sumie. I było zimno i pochmurnie. ZIMNO. Tydzień później odchorowałam to co tam wymarzłam, no ale cóż, shit happens.

Język – jak już pisałam, nie licz na podobieństwo litewskiego do polskiego. Wyczytałam gdzieś, że na Litwie po rosyjsku mówią wszyscy, po polsku większość a po angielsku prawie nikt. Mamy zgoła inne zdanie. Rosyjskiego nie zweryfikujemy, bo nie znamy, ale po angielsku mówiła większość zapytanych przez nas osób (sprzedawców, kelnerów, przypadkowych przechodniów), po polsku też sporo osób, ale nie można zakładać, że każdy nam odpowie w naszym języku. Młodzi ludzie odzywali się do nas głównie po angielsku, a starsi często nawet sami zagadywali po polsku. Nie spotkaliśmy się też z żadnym niemiłym traktowaniem ze strony litwinów.

 Jeśli masz w planach wyjazd fotograficzny i chcesz złapać Wilno w pięknych kadrach – nie jedź w terminie Kaziuków.  Jest taki ogrom ludzi, że nie sposób wyczekać momentu „bez przechodniów”, poza tym stragany jarmarczne bezlitośnie rujnują prawie każdy kadr.

Droga powrotna z filmami ;) Jako souveniry przywieźliśmy pyszne serowe batoniki (polecamy!) i standardowo magnes na lodówkę. Zazwyczaj nie zwozimy sobie kurzołapaczy i durnostojek, więc i tym razem nie targaliśmy żadnych figurek.

Wilno w 2 dni - co zobaczyć, gdzie iść, co zjeść

 

Galeria

Kliknij, żeby obejrzeć!

  • Pamar Travel

    Bardzo podobnie będzie wyglądała nasza podróż. Również jedziemy Lux Expressem nocnym przejazdem i wybieramy się do Forto na litwińskie przysmaki, trasa zwiedzania również będzie podobna. Także bardzo się cieszę, że mogłam przeczytać opinie i już naszykowałam zatyczki do uszu :)

    • Polecamy się na przyszłość :) A zatyczki mogą uratować nocki :D

  • Ale tam pięknie!:)

  • Fru

    Pan stąpający po linie zachęca do odwiedzin dzielnicy artystów :)

  • Jedzenie wygląda pysznie a dzielnica artystów to mój klimat! Zachęciłaś mnie do odwiedzenia Wilna choć wcześniej o tym nie myślałam ;)