Praca w domu

Wstajesz kiedy chcesz, pracujesz kiedy chcesz, wychodzisz kiedy chcesz, śpisz i jesz kiedy chcesz.

No właśnie. Kiedy chcesz.

Praca w domu ma ogromną ilość zalet.

To co napisałam powyżej, oczywiście. Ale nie tylko.
Czas pracy jest bardzo elastyczny, jeśli trzeba jechać w ciągu dnia do mechanika albo zrobić inną rzecz, która nie pozwala na luksus swobodnego doboru godziny – osoba pracująca w domu może tak ułożyć sobie plan działania, że da radę to zrobić.
Jeśli czujesz, że ogarnia Cię grypa nie musisz tłumaczyć się szefowi tylko po prostu zostajesz w łóżku i zagryzasz gripexy.
Nie powiem, że przeszkadza mi też możliwość picia i jedzenia czego chcę i kiedy chcę, bo nikomu nie będzie przeszkadzała moja kanapka z kiszonym ogórkiem ani nikt nie będzie mi liczył, którą kawę tego dnia piję.
Nikomu też nie przeszkadza to, że dzisiaj akurat pracuję w piżamie i wielkich kapciach reniferach z czerwonym nosem.
Sama decyduję ile pracuję, mogę sobie dowolnie zwiększać lub zmniejszać ilość godzin pracy.

Problem moim zdaniem leży właśnie w tym „Kiedy chcesz„.

Bo co wtedy, kiedy Ci się nie chce? 3 tydzień z rzędu?

Praca w domu - raj czy pułapka?

Im bardziej rozkoszuję się w zaletach pracy freelancera tym bardziej popadam w jej pułapki.

Z czasem okazuje się, że jak wpadnę w tryb późnego wstawania, pracy w piżamie i ciągłego picia kawy to ciężko mi skupić się na faktycznej pracy.

Praca w domu nie jest dla każdego. Z tego trzeba sobie zdawać sprawę.

Im bardziej kuszą Cię te zalety, które opisałam wyżej tym mniej prawdopodobne jest to, że to model pracy dla Ciebie…

Jak wygląda praca freelancera?

Dobry freelancer MUSI być dobrze zorganizowany. Metod na to jest tyle ile ludzi ich używających. Ja osobiście używam specjalnego organizera (który ewoluuje póki co i zmierza ku ideałowi); telefonu z aplikacjami ogarniającymi notatki, przypomnienia, podręczny kalendarz, listy „to do”, ważne linki; notes do zapisywania wszystkiego co przychodzi mi do głowy, ważnych spraw wymagających natychmiastowego utrwalenia, inspiracji, pomysłów; laptopa, którego używam do pracy sensu stricte, ale też do ogarniania kalendarza, notatek (również tych z telefonu!) i przede wszystkim do kontaktu przez maile i social media,
Nie wystarczy te wszystkie akcesoria mieć, trzeba umieć i mieć zwyczaj ich używać. Zapisywanie musiało wejść mi w krew, bo szybko okazało się, że nie jestem w stanie o wszystkim po prostu pamiętać. Listy rzeczy do zrobienia i plany to codzienne narzędzia pracy.

Praca w domu - raj czy pułapka?

No więc co z tymi pułapkami?

Pułapką jest ta elastyczność pracy. Owszem, mogę wstawać o 13, ale swoją pracę muszę wykonać, więc to wstawanie o 13 automatycznie oznacza to, że skończę pracę powiedzmy o 21. A najczęściej wygląda to tak, że pracuję od kiedy usiądę do komputera do momentu, kiedy kładę się spać. Nie ma fajrantu, nie zamykam za sobą drzwi do pracy i nie mam czasu wolnego. Tego również trzeba się nauczyć – zaczynać i kończyć pracę w konkretnych godzinach.
Jest też pułapka mnogości zaczynanych projektów. Ja się na tym łapię. Często wpadają mi do głowy kolejne świetne pomysły, które rozpraszają moją uwagę i w efekcie żadnego z nich nie doprowadzam do końca.

A problem z tym wszystkim jest taki, że nie ma szefa ani innego kata, który strzeli batem i postawi nas do pionu. Za to potrafią do pionu postawić rachunki, których nie ma z czego zapłacić…

Dlatego właśnie uważam, że praca w domu nie jest dla każdego. Każdy model pracy ma swoje wady i zalety, ale zamiast wpatrywać się w zalety i myśleć o tym spaniu do południa warto przyjrzeć się wadom i spróbować ocenić, czy jesteś w stanie z nimi codziennie walczyć.

Co dla mnie jest największą wadą pracy w domu?

Jest jedna wada, która mierzi mnie do granic możliwości…

Najbardziej nienawidzę podejścia osób trzecich do pracy w domu. Mam na myśli rodzinę, przyjaciół i znajomych. Generalizuję, bo nie zawsze tak jest, ale jednak często się zdarza. Ludzie uważają, że skoro pracujesz w domu, zamiast wychodzić codziennie o 7 rano do pracy – tak naprawdę nic nie robisz i masz mnóstwo czasu na wszystko.
I zaskoczeni są kiedy mówisz, że nie możesz iść z nimi na obiad, bo pracujesz… Jak to PRACUJESZ??

Jak to nie możesz wyjechać sobie teraz, w tej chwili na 2-3 dni, przecież nikt Ci nie może tego zabronić?

No nikt nie może. Freelancer sam sobie musi czasem, a właściwie często zabraniać. Bo jeśli nie będzie sobie zabraniał i sam narzucał sobie jakiegokolwiek rygoru – szybko zginie w odmętach innych freelancerów.

Dlatego jeśli znasz freelancera to okaż mu życzliwość i zwykły ludzki szacunek nie oczekując, że w każdej chwili będzie dysponował czasem dla Ciebie tylko dlatego, że nie stoi nad nim szef.

 

Powiedziałam, rzekłam

D.

 

PS. Zdjęcia pochodzą z bloga www.jestrudo.pl, za co serdecznie dziękuję :)