Sporo drogi już za nami, byliśmy już w Paryżu i Barcelonie. Teraz na celowniku jest Walencja. Nie bez powodu – poza tym, że to piękne miasto nad samym morzem – mieszkają tu nasi przyjaciele :) A zgodnie z tym co pisałam w artykule o tanim podróżowaniu: ze znajomości należy korzystać. Nam noclegu użyczyła para naszych wieloletnich przyjaciół, którzy wtedy mieszkali właśnie w Walencji.

 

Trochę się ociągaliśmy z wyjazdem z Barcelony więc do Walencji dotarliśmy nocą. I trafiliśmy na imprezę ze współlokatorami naszych przyjaciół, akurat byli to sami Peruwiańczycy. Przydała się wtedy wieziona z Polski woda ognista ;) Kładliśmy się spać jak było już zupełnie jasno, ale na szczęście w planach mieliśmy tylko lenistwo. Mogliśmy sobie na to pozwolić, bo wiedzieliśmy, że do Walencji jeszcze wrócimy i spędzimy w niej kilka dni.

Walencja po raz pierwszy

Jak lenistwo to lenistwo! Cały dzień przebąblowaliśmy na plaży :) No dobra, prawie cały…

  • Piękne plaże

Naprawdę, plaże w Walencji są cudne! Szerokie, piasek jasny i miałki, a woda oczywiście w sierpniu ciepła :)

TIP: Sprawdź kolor miejsca parkingowego, na którym zostawiasz auto! Zależnie od koloru różne są opłaty lub ich brak.
  • Ciudad de las artes y las ciencias

Przez Walencję kiedyś płynęła rzeka, ale władze miasta postanowiły poprowadzić ją poza miastem. W opuszczonym starym korycie rzeki w tej chwili znajduje się ciąg parków oraz właśnie Ciudad de las artes y las ciencias czyli takie centrum sztuki i nauki. Tego dnia zwiedzaliśmy je tylko z zewnątrz. Nie da się ukryć, że architektura tego miejsca jest wyjątkowa!

  • Stare miasto

Wieczorem wybraliśmy się jeszcze na spacer po starówce. Jak zwykle w Hiszpanii, mimo późnej pory lokale były jeszcze pootwierane a ludzi pełno. Poza podziwianiem zabytków polecamy skusić się na tradycyjne lody w Heladeria Linares na samym Placu de la Reina. Zaskoczą Cię smaki do wyboru ;) A same lody są przepyszne!

Cartagena

Kolejnego dnia wyruszyliśmy do Cartageny, jednak po drodze wstąpiliśmy wykąpać się w morzu w znanym kurorcie Benidorm, który swoje lata świetności ma już za sobą. Dalej zaliczyliśmy nocleg pod chmurką na skalistym wybrzeżu. Aż w końcu dotarliśmy do Kartaginy. Być może pamiętasz ją z lekcji historii? Tylko nie myl z Kartaginą tą w Afryce ;) Cartagena to bardzo stare hiszpańskie miasto, które słynęło ze swojego portu. Miało bardzo burzliwą historię, żeby w końcu stać się główną bazą hiszpańskiej foty wojennej.

  • Castillo de la Concepción

Spotkałam w internecie opinie,  że nie ma sensu jechać do Kartageny, bo nic tu nie ma ciekawego. No nie zgodzę się. Jest fantastyczny zamek/twierdza Castillo de la Concepción, w którym jest muzeum regionu (zresztą zadziwiająco nowoczesne i multimedialne). Ponadto można z niego zobaczyć calutkie miasto, zatokę i wybrzeże oraz okoliczne twierdze. Widać też romański amfiteatr, który też dostępny jest do zwiedzania za dodatkową opłatą, ale my zadowoliliśmy się widokiem z zamku. W oddali można zobaczyć starą – nieczynną już – arenę do corridy. Zamek otoczony jest też bardzo przyjemnym parkiem z wolno chodzącymi pawiami, więc można tam całkiem miło spędzić czas. Koszt wejścia to na dzień publikacji posta 3,75€.

Malaga

Eurotrip Walencja Kartagena Malaga bull

Do Malagi przyjechaliśmy na kolejny nocleg pod chmurką, tym razem na plaży. Spało się bardzo dobrze ;) Na szczęście dotarliśmy tu na tyle szybko, żeby jeszcze zaliczyć mały spacer po mieście – mimo tego, że zapytany co warto zobaczyć Hiszpan sugerował nam zostać na plaży.

  • Piękne plaże

Pozycja podobna do Walencji, ale taka prawda, że plaże w Maladze i widoki na morze są piękne! Na jednej takiej, kamienistej i na uboczu udało nam się ze spokojem przenocować.

TIP: Wzdłuż wybrzeża i skarpy ciągnie się bezpłatny wygodny parking wyposażony w ławki i wiaty.
Pamiętaj tylko, żeby zabrać z plaży swoje śmieci!Kliknij, aby Tweetnąć
  • Spacer nocą po Maladze

Mimo wyraźnych sugestii napotkanego Hiszpana, że najlepiej zrobimy zostając na plaży – udaliśmy się na wieczorny spacer przez centrum. Trochę żałuję, że nie mieliśmy tam więcej czasu, bo na pewno jest tu wiele ciekawych miejsc. Bardzo spodobał nam się park z pomarańczowymi drzewkami w centrum i historyczne budynki.

*****

Długie podróżowanie w dość dużej ciasnocie (od Walencji podróżowaliśmy w 5 osób) trochę dało nam się we znaki, więc z zaśnięciem nie mieliśmy problemów ;) Nawet mimo tego, że materac leżący na kamieniach nie jest szczytem wygody. Za to fale idealnie sprawdzają się przy usypianiu.

Następnego dnia z samego rana trzeba się było spakować i ruszać dalej w drogę.

CEL: GIBRALTAR

eurotrip-malaga-wyjazd

Pozostałe wpisy z tej serii: